Dobry tekst sprzedażowy – nie zapomnij o tym jednym elemencie

D

Wyróżnij się albo zgiń! Gdy piszesz dobry tekst sprzedażowy, albo robisz na internaucie wrażenie, albo odpadasz. Jednak nie jest to takie proste – dzisiejszy Internet to tak naprawdę jeden wielki słup reklamowy. Wiele osób nie wyobraża już sobie życia bez codziennego sprawdzenia wiadomości czy Facebooka, ale nienawidzi reklam i wszystkiego, co je przypomina. Dowiedz się, jak napisać dobry tekst sprzedażowy, który sprawi, że Twojemu klientowi spadną buty z wrażenia. I kupi Twój produkt – bo jakie inne wyjście mu pozostanie?

Dobry tekst sprzedażowy – lekcja 1


Wyobraź sobie, że masz sklep, ale nie internetowy, ale stacjonarny (może masz?). Do sklepu wchodzi klient – niezdecydowany, z wątpliwościami, a za rękaw ciągnie go jego zniecierpliwione dziecko, które chce iść do kulkolandii obok. Klient chce coś kupić, ale ma mało czasu, a tuż obok swój sklep ma Twoja bezpośrednia konkurencja. Jak go zatrzymać? Zagadać go, aż czegoś nie kupi?

Nie. Wysłuchać. Tak naprawdę dopiero wtedy będziesz wiedział, co możesz mu zaproponować.

Tylko jak słuchać w Internecie?

Odpowiedź brzmi: na forach i grupach.

Znajdź miejsce, gdzie przebywają Twoi potencjalni klienci. Po co? By dowiedzieć się, czego potrzebują. Daj im to, a wrócą znowu – tym razem ze znajomymi.

Dowiedz się, na co narzekają, co ich boli (dosłownie i w przenośni). Może szukają jakiegoś produktu lub usługi, a Ty masz coś podobnego albo możesz mieć?

dobry tekst sprzedażowy

Dobry tekst sprzedażowy – lekcja prosto z HBO


Oglądam właśnie po raz kolejny “Dolinę Krzemową”, serial komediowy produkcji HBO. W serialu genialny inżynier, Richard Hendricks wymyśla algorytm, który zmniejsza wielkość plików. [UWAGA SPOILER] W 3. sezonie boksuje o to, w jakiej formie wypuścić algorytm – platformy dla wszystkich czy skrzynki do przechowywania danych. Richard jest za platformą, a jego szef za skrzynką. Richard myśli o tym, aby z jego algorytmu korzystał cały świat. Z kolei szef ma twarde dane, że projekt skrzynki podoba się firmom i są gotowe za niego dużo zapłacić.

Richard ostatecznie wygrywa i wypuszcza platformę, wcześniej testując ją na swoich znajomych inżynierach, którzy ją chwalą. Platforma wychodzi… i okazuje się kompletną klapą. Dlaczego? Bo nikt jej nie rozumie. Dosłownie, ludzie nie rozumieją, jak działa platforma, gdzie są pliki, dlaczego brakuje przycisku “pobierz”. Duży budżet na reklamę nie jest w stanie tego zmienić i ostatecznie firma upada.

Pewnie masz jedno pytanie – co ze skrzynką? Pomysł przechodzi do konkurencji (wzorowanej na Google) i jest to pierwszy od dawna produkt, który przynosi zyski. I to duże.

dobry tekst sprzedażowy

Rynek książki i Marvel nie mogą nie mylić


Podobnie jest zresztą na rynku książki. W Stanach Zjednoczonych i coraz częściej w Polsce pisarzom poleca się korzystanie z pomocy tak zwanych beta-testerów. Kto to jest? To osoba, która czyta książkę, zanim zostanie wysłana wydawcy. Po co? Aby sprawdzić, ilu osobom się spodoba, co należy odjąć, a co dodać. Stephen King w swojej książce “Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” wspomina, że jeśli jednej osobie coś się nie spodoba – trudno. Jeśli zaś mówi o tym już połowa beta-testerów – to pokazuje problem, który należy naprawić.

Podobnie robi Marvel, puszczając surowe wersje swoich filmów rodzinie i przyjaciołom. Następnie wycinają sceny, które nie zostały zrozumiane albo dokręcają sceny, która mają dodać brakujący element.

Jak widać, szukanie swoich klientów, a przede wszystkim słuchanie, to prosta droga do sukcesu. A więc szukaj i słuchaj, bo w Internecie jest sporo ludzi gotowych zapłacić (i to niemało) za rozwiązanie ich problemów. To podstawa dobrego tekstu sprzedażowego.

A może nie masz czasu szukać swoich klientów i ich potrzeb? Zostaw to mnie. Zrobię research i napiszę tekst, który pokaże internautom, że naprawdę rozumiesz ich problemy – i umiesz je rozwiązać.

O autorze

Dodaj komentarz